Polski
Zelik97
2017-06-22 01:21:45
Napiszcie mi śmieszną historie która zdarzyła się wam w te wakacje plis. Daje NAJ
Odpowiedź
Birmanka
2017-06-22 07:06:21

W te wakacje wylądowałem na obozie niedaleko Zakopanego. Obóz jak obóz, gdyby nie fakt, że tym razem pojechała ze mną cioteczka Fela, jako opiekunka. Prawie jej nie znałem, bo jest lewą wodą po kisielu od strony mojej mamy, ale ona, jak to starsze osoby mają w zwyczaju, powitała mnie na wstępie swoim "Jacek, jak ty wyrosłeś!". Nie dość, że wyoglądała mnie od prawa do lewa, od ucha do buta, to jeszcze patrzyła tym swoim irytująco ciekawskim wzrokiem sponad za dużych okularów. Niestety, dowiedziałem się potem, że na obóz jedzie ze mną, ale było już za późno na odkręcanie tego wszystkiego. Pal licho, miejsce docelowe było ogromne, może jakoś udałoby mi się uciec od jej narwanego spojrzenia, gdyby nie to, że dostałem pokój tuż obok animatorów, gdzie była moja ukochana ciotunia. Gdy nadszedł dzień obozu i dojechaliśmy na miejsce, szybko zakumplowałem się z kolegami z okolicznych pokoi (na dalsze pokoje nie ma co liczyć, żeby poznać wszystkich pierwszego dnia). Noc przebiegła szybko po długiej podróży, a rano poszliśmy na kajaki. Wszyscy szybko przepłynęli oprócz mojej cioci, toteż czekałem na nią, mimo wszystko, żeby wróciła. W końcu pokazała się na horyzoncie cała mokra i ubłocona. Po zapytaniu jej, co się stało, opowiedziała nam historię ze swojego dzieciństwa wraz z jakimś potworem i myślała, że go dziś zobaczyła, dlatego spanikowała i dała nura do wody. Wieczorem rozpaliliśmy ognisko; piekliśmy kiełbaski i opowiadaliśmy sobie straszne historie. W pewnej chwili kolega zapytał o historię cioci Feli i o jej potwora, który ma futro jak niedźwiedź, a zęby to takie, że rekin by się przy nich schował. Ten kolega z nas był najmłodszy, a ja już stara wyga na obozach, odpowiedzialem że to słabe bujdy. Śmialiśmy się dalej, wspominaliśmy, że już niedługo szkoła, aż tu nagle, ni stąd ni zowąd, jak nie huknęło w krzakach za mną... Odwróciłem się i zobaczyłem cień potwora cioci na własne oczy! Futro, a te zęby... Przerażające! Zacząłem uciekać nie patrząc na kolegów. Potknąłem się koło jeziora i wpadłem cały do wody, która była bardzo zimna i ostudziła mój strach. Zobaczyłem, że to nie żaden potwor, a moja ciocia w jej kożuchu i z jej naszyjnikiem z zębów rekina. Wszyscy zaczęli się ze mnie śmiać, a mi było bardzo głupio, gdyż znany byłem ze swojej odwagi i przechwalanek, że ja niczego się nie boje. Wiedziałem, że z tą ciocią będą same problemy! Historia wymyślona. Pozdrawiam. :)

Dodaj swoją odpowiedź